W ciągu najbliższych pięciu lat pracodawcy stworzą 69 mln nowych miejsc pracy, ale zlikwidują 83 mln stanowisk. Netto zniknie 14 mln etatów, co odpowiada 2 proc. obecnego zatrudnienia – wynika z raportu Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). Czynnikiem, który według firm najmocniej przyczyni się do utraty miejsc pracy wcale nie jest AI, tylko wolniejszy wzrost gospodarczy oraz rosnące koszty życia. Potwierdzają to dane Banku Światowego. Globalna gospodarka w 2023 roku będzie rosła znaczniej wolniej niż w ubiegłym (2,1 proc. vs. 3,1 proc.). Natomiast globalna inflacja wyniosła 8,8 proc. w 2022 roku, w porównaniu do 3,5 proc. przed pandemią. Mniejsza liczba etatów będzie też wynikiem większego wykorzystania nowych technologii. Do powstania nowych miejsc pracy przyczyni się natomiast zielona transformacja oraz ESG.
Po długich zmaganiach z kryzysem na rynku, sytuacja branży hutniczej ulega stabilizacji. Polska stal musi jednak poradzić sobie z kolejnymi wyzwaniami związanymi przede wszystkim z transformacją ekologiczną i ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych do środowiska. Istotnym działaniem w dążeniu do zeroemisyjności hutnictwa jest tworzenie innowacyjnych rozwiązań, opartych na nowoczesnych technologiach.
Urlop bezpłatny to popularne rozwiązanie wśród pracowników, którzy chcą zaprzestać na pewien okres świadczenia pracy i poświęcić się sprawom osobistym. Jak złożyć wniosek o urlop bezpłatny?
Męskie strzyżenie to usługa popularna na całym świecie, a fryzury mężczyzn są tak samo zróżnicowane, jak ceny za taki serwis w poszczególnych krajach. Najdrożej jest w Norwegii, gdzie za trwające 45 min. strzyżenie fryzjer pobiera 260 zł, na podium są też Japonia oraz Dania. Na drugim końcu skali znajduje się Zambia, gdzie strzyżenie dla panów kosztuje ok. 6 zł, następnie Nigeria oraz Argentyna. W Polsce fryzjer pobiera średnio 95 zł, co oznacza, że nasz kraj znajduje się w połowie stawki. Jednak odnosząc te kwoty do średniego wynagrodzenia okazuje się, że w naszym kraju jest dosyć drogo. Średnia pensja pozwala na 49 wizyt w miesiącu, podczas gdy we Włoszech na aż 97. W Czechach przeciętne wynagrodzenia pozwala na 55 wizyt w salonie fryzjerskim.